Próba zdefiniowania siebie i otaczającej mnie rzeczywistości. Mój stosunek do zdziwień, które ciągle jeszcze mnie fascynują. Wyrażenie emocji, które mnie dopadają i, z którymi muszę sobie jakoś poradzić. Radość, że mój mózg pracuje i nadal mogę się nim posługiwać.
Blog > Komentarze do wpisu

RECENZJA KSIĄŻKI KAZIMIERZA KUTZA SERCEM PISANA - CIĄG DALSZY

To będzie recenzja z tezą...

...inaczej być nie może...

"(...) Wtedy tęsknię za ulubioną księgą, mam ochotę zapuścić się w knieje języka polskiego, ale nadziewam sie na mur nie do przebycia, łbem walę w ścianę i zamroczony opadam na tyłek. 

To się zdarza i jest boleścią prawdziwą, bo czuję się jak ptak z podcietymi skrzydłami. Ogarnia mnie poniżająca nieudolność, coś we mnie pęka i rozlewa piołunowy żar, bo nie czuję w sobie dziedzictwa, w nieważkości staroci grzęznę i tylko rozmaite przygwarki w sobie słyszę. Wtedy odkładam wszystko na bok, zaszywam się w kąt najcichszy i po Jana Kochanowskiego sięgam, by po języku polskim piąć się od nowa jak po drabinie prowadzącej ku niebu. Ucha nadstawiam, w każdym zdaniu tonę, ojczyste dźwięki w wyobraźnię wrzynam jak ostrze w kryształ tępy, w nieurobiony ból rozsadzający czaszkę." 

To - wg mnie najpiękniejszy fragment książki. Bardzo mocno czuję jego metaforyczną wymowę, ponieważ sama pragnę perfekcjonizmu w wypowiadaniu się i wiem jak trudno poczuć w tym względzie spełnienie.

Pragnienie nawiązania do "rzeczy czarnoleskiej", do trafiania w sedno i w dodatku w sposób satysfakcjonujący, jeśli chodzi o formę, pomysł, sposób wyrażania myśli - to umiejetność trudna, której w swojej  książce K. Kutz doskonale sprostał.

Książki nie zapomnę. Chylę czoło przed autorem, który, podumowując życie, wyrażając miłość do Śązaków i Polski, uświadamia nam wszystkim konieczność troski o Śląsk - region, wraz ze wszystkimi jego problemami; 

ważny (!) region, który jest częścią (!) Polski...

Polecam lekturę tej książki!!!

PS. Miałam problemy z opublikowaniem w całości tego materiału na moim blogu, ponieważ część notki mi po prostu "uciekała"w momencie publikacji. Redagowałam tę część z uporem maniaka wilokrotnie. Później zorientowałam się, że obowiązuje limit objętościowy publikowanych materiałów - 16MB.

niedziela, 28 lutego 2010, sokjol