|
Blog > Komentarze do wpisu
USTA USTA - "TE TEMATY" W NOWYM SERIALU TVN-UNadzy aktorzy przed kamerą.
...pełne przyzwoleniew zbożnym celu...Doborowa obsada, swawolne, leciutkie, zwiewne, urokliwe, bezproblemowe życie. Dlaczego nie? W końcu nasza codzienność jest tak szara, nasze reakcje tak stereotypowe i zautomatyzowane, że można, a nawet należy popatrzeć na alternatywne, nieco wariackie propozycje, które dzięki nowej produkcji telewizyjnej przeżywają bohaterowie telenoweli USTA USTA. Ostatecznie można przypuszczać, że autorzy scenariuszy posiadają wiedzę na tematy takie jak np. tęsknoty współczesnych trzydziesto- i czterdziestolatków. Bo współcześni trzydziesto- i czterdziestolatkowie z pewnością tęsknoty mają, ale - jak się można domyślać - nie mogą tych tęsknot ot tak: hop siup - realizować... Socjolodzy, psycholodzy, a nawet (mniemam) psychiatrzy z całą pewnością (nie wyobrażam sobie, żeby mogło być inaczej!) wiedzą, o czym marzy, czego się boi, co ma i czego nie ma współczesny, dojrzały obywatel obojga płci zamieszkały w kraju nad Wisłą... Czy tylko - do diaska! - praca i związany z nią stres ma dominować w naszym codziennym zmaganiu z przeciwnościami losu - czytaj: w życiu? Nie! Zdecydowanie i kategorycznie: NIE! Pobawmy się więc, patrząc w srebrny ekran naszego telewizora, wychylając lampkę wina, robiąc sobie tym oglądaniem dobry humor na chwilę przed wskoczeniem do łóżka, dobry nastrój do zabawy erotycznej ze ślubnym partnerem. Odprężmy się, rozluźnijmy, uśmiechnijmy, a w końcu zaśnijmy snem spokojnym, głębokim, bezlękowym, witalizującym, energetyzującym. Niech serial ukoi nasze skołatane nerwy, będzie substytutem naszych marzeń, dążeń, pragnień, nieśmiałych przeczuć, że coś takiego fajnego, gdzieś tam jest możliwe, że może być fantazja ułańska, o której już zapomnieliśmy lub, której nie mamy odwagi mieć. Kinga Rusin przyzwala, aktorzy grający w serialu też nie mają więszych skrupułów i oporów w związku z owym bieganiem nago przed kamerą. Humor dopisuje im - aktorom i (miejmy nadzieję!) nam - telewidzom. Znajdujący się powyżej tekst, napisałam po wypowiedziach recenzentów namawiających do obejrzenia pierwszego odcinka, w intuicyjnym przeczuciu tego, co w filmie można zobaczyć. To teraz pora na uwagi po obejrzeniu... Konstrukcja fabularna - zestawienie trzech sytuacji:
Adam i Julia (zdrobniale i pospolicie - Julka) spotykają się w wyniku ulicznej kolizji zakończonej stłuczką i wymianą adresów. Jeden adres w postaci wizytówki, którą Julii wręcza Adam, drugi adres namalowany przez Julię na brudnej szybie samochodu Adama. No i się dzieje... Błysk w oku, gorączka nadziei, szybkie osiągnięcie celu - jakim dla obojga porzuconych jest przysłowiowe pójście do łóżka. Totalny banał, ale jakże życiowy... W miedzyczasie humor i właśnie owe życiowe realia. Nuda małżeńska na dwa sposoby:
Pierwszy odcinek pokazuje bohaterów w określonych rolach oraz ich dążenia do realizacji własnych celów. W sytuacji dokonywania wyborów życiowych: awans zawodowy?, życie rodzinne?, macierzyństwo i związane z nim obowiązki?, kariera zawodowa?, rodzina czy może przyjemności towarzysko-erotyczne? Taki np. Sebastian chce przede wszystkim kariery (wyjazd do Dubaju, zerwanie z Julią) i dopiero, kiedy z karierą mu nie wychodzi, wraca do Julii, żeby otrzymać od niej jej miłość... Niestety, jest już za późno, przegapił życiową szansę... Każdy z bohaterów broni swojej autonomii, swojego terytorium, swojej niezależności... Każdy czegoś szuka, czegoś oczekuje. Matka chce niańki, aby realizować się zawodowo i osiąga cel, terroryzując męża, któremu do tej pory udawało się terroryzować posłuszną żonę, małżonkom pragnącym potomka udaje się również osiągnąć cel i to (jak się okazuje) bez pomocy kliniki, tylko przerażony Adam ucieka od Julii z powodu lęku przed utratą wolności, ale szybko wraca, skutecznie walczy o kobietę swojego życia z Sebastianem, bo chociaż on opanował wschodnie sztuki walki (nieważne jakie), to Adam śpiewa pod oknem Julii serenadę w stroju Adama, czyli nago i w dodatku z czerwoną (!) różą między pośladkami... No tak... To jest fantazja ułańska... Ten film można obejrzeć w sobotę wieczorem po tygodniu ciężkiej pracy... A nawet trzeba obejrzeć w celach kompensacyjnych, terapeutycznych, gdyż one z pewnością przyświecały autorom scenariusza. Co więc można zrobić, aby życiu nadać sens? Mieć fantazję lub... oglądać filmy albo seriale filmowe! Od początku istnienia X MUZY ludzie chodzą przecież do kina po to, żeby się bać, płakać lub śmiać. ....................................................................... PS Warto zwrócić uwagę na to, że to ona (!) wymyśliła różę miedzy pośladkami - on tylko ten pomysł podchwycił (!) i spełnił jej oczekiwania, żeby ją podstępnie zdobyć... Panowie, proszę wybaczyć, w ostatnim odcinku telenoweli KLAN też było na ten temat... ;-( Chłopiec z zespołem Downa, za swoje całe oszczędności kupił dla ukochanej dziewczyny wisiorek, a jego ojciec - bez zespołu Downa -przez całe swoje pożycie małżeńskie - nie potrafił kupić prezentu własnej żonie! Dopiero teraz (obserwując zapał syna) naprawi swój błąd... Tak myślę, że te seriale i telenowele mają szanse wyedukować spostrzegawczych odbiorców... :-)) sobota, 06 marca 2010, sokjol
|
|